wtorek, 10 sierpnia 2021

Rahzel - ROZDZIAŁ 21 - Don

 Hej :) Jak tam wakacje? Niestety już bliżej końca niż dalej :( 

Rahzel nie dał po sobie poznać zaskoczenia. Jego mina, ponura i zimna, nawet nie drgnęła. Kazał mu się nie odzywać, nie wzbudzać zainteresowania tłumu i iść za nim i tym drugim mężczyzną. Jego Justin nie znał. Był niższy i bardziej krępy od Rahzela, szerszy w barkach. Budził w nim lęk. Kota puścił zaraz po wyjściu z budynku dworca. Nie chciał, żeby mu się coś stało. Gdy tylko zaczepił Rahzela, a po chwili jego zielone, teraz przekrwione ze zmęczenia spojrzenie skupiła się na nim, a potem zaczęło w nim wiercić, wiedział, że wybrał źle. Teraz powinien jechać do domu.

czwartek, 15 lipca 2021

Rahzel - ROZDZIAŁ 20 - Namiętność


Andre ze świecznikiem w dłoni i wściekłością w oczach czekał na decyzję Justina. Ten znieruchomiał na widok mężczyzny, który stanął w drzwiach piwnicy. Widząc jego minę, Andre wiedział w momencie, że to już koniec. Świecznik mógł wrzucić z powrotem do pudła albo walnąć się nim we własną głowę. Sam nie miał żadnych szans.

czwartek, 17 czerwca 2021

Rahzel - ROZDZIAŁ 19 - Świecznik

 

Rano trzasnął się w twarz. Czego on się bał? – zapytał sam siebie. Przecież nie miał nic, na czym by mu zależało. Wszedł do łazienki. Jeszcze wieczorem poprzedniego dnia obawiał się ruszyć o centymetr. Czuwał całą noc, siedząc w kącie. Zasnął dopiero nad ranem. Teraz wreszcie odważył się wejść do łazienki, mimo że pęcherz dawał mu znać o przepełnieniu od kilku godzin. Wysikał się, a potem napił wody z kranu nad umywalką. Zdziwił się, bo nigdy nie widział, żeby ktoś w domu miał ten system reagujący na ruch z automatycznie lejącą się wodą.

niedziela, 16 maja 2021

Rahzel - ROZDZIAŁ 18 - Krewetki

 Siema :) Ręka po szczepieniu bolała mnie dwa dni, ale czułam się lepiej, niż się spodziewałam. Żeby pandemia się wreszcie skończyła. W nowym "Rahzelu" wracamy do wydarzeń z początku opowiadania, czyli po wyjściu zielonokiej bestii z więzenia. Pojawia się nowy bohater :) Pozdrawiam!

Obecnie

Zamknęli go w piwnicy, ale nie skrępowali. Dali mu wiadro, a raz dziennie przez poziomą szczelinę z klapką w drzwiach zamkniętych na kilka zamków i zasuw rzucali mu butelkę wody mineralnej i jedzenie – byle co kupowane na wynos, raz kanapkę, następnego dnia pizzę, zależenie od tego, gdzie przebywający w willi gangsterzy zamawiali dla siebie posiłki. Sterta śmieci rosła w jednym kącie, a wiadro zapełniało się w drugim. Andre siedział zaś w trzecim z nich, po przeciwenej stronie piwnicy, jak najbardziej oddalony. Oczywiście posprawdzał wąskie okna, ale te miały grube kraty. Nie miał szans na ucieczkę. Na szczęście z sufitu smętnie zwisała na kablu pojedyncza żarówka, a włącznik był w piwnicy. Już dawno by zwariował, gdyby był skazany na przebywanie w ciemnościach. I tak był tego bliski.

środa, 28 kwietnia 2021

Rahzel - ROZDZIAŁ 17 - Cisza

Nowy rozdział "Rahzela". Od teraz powinno być szybciej. Nad "Klątwą krwi" muszę się bardziej zastanowić, żeby jakoś łatwo to opowiadanie upakować i nie rozwlekać go za bardzo. Skupiam się na "Rahzelu" i "EROS/SORE" z drugiego bloga. Pozdrawiam!

W normalnym życiu przeciętnego człowieka dużo czasu zajmują takie zajęcia jak zakupy, gotowanie, mycie garów, pranie, czy sprzątanie. I oczywiście praca. Rahzel i Andre teraz tego ostatniego nie mieli, a na wcześniej wymienionych czynnościach się nie znali. Brakowało im praktyki w tym, co dla większości ludzi było codziennością, nad którą zbytnio się nie zastanawiali.

niedziela, 4 kwietnia 2021

Rahzel - ROZDZIAŁ 16 - Ściany

 Mam nadzieję, że wszystko u was dobrze i miło spędzacie Święta :) Mnie pandemia już wykańcza psychicznie. Robota na zdalnym to jest jakaś tortura. I za kawę trzeba sobie samemu płacić. Pozdrawiam!

To było czarne osiedle. Nie pasował tu. Wiedział o tym, gdy mijał kolejne, bardzo podobne do siebie domy i ich właścicieli siedzących na plastikowych krzesłach, grzebiących pod maskami kilkunastoletnich samochodów lub plotkujących przez płoty. Teraz stał tu, przed jednym z tych małych domków, ściskał w dłoni skrawek zmiętej kartki i zastanawiał się, czy nie popełnił największego błędu w swoim życiu. Nie było płotu, za chodnikiem zaczynał się łaciaty trawnik. W kilku miejscach widać było żółte plamy wyschniętej trawy. Nie mógł się zdecydować. Inaczej. Chciał, ale się bał.

– Hej! – Usłyszał z boku. Przed sąsiedni dom wyszedł mężczyzna. – To chyba dla ciebie.

niedziela, 14 marca 2021

Klątwa krwi - ROZDZIAŁ 15 - Król własnego życia


Morin uciskał swój bok, spomiędzy jego palców sączyła się krew, ale uśmiech nie schodził z jego w połowie sparaliżowanych ust. Rozluźnił uścisk drugiej dłoni i odcięty łeb tego wieprza, który zarządzał z rozkazu Tyrów ich ziemią, potoczył się po bruku rynku. To na nim starli się wojownicy obu nacji, którzy byli jeszcze w stanie ustać na własnych nogach, zmęczeni, brudni i ranni. Tyrowi woleli umrzeć niż się poddać, to leżało w ich naturze. Prawda była jednak taka, że nie mieli szans z rozwścieczonym tłumem, którzy wreszcie obudził się ze zbyt długiego snu dzięki sile Zethara. Przewaga liczebna była zbyt duża. W końcu zostali zagonieni tutaj.