Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rahzel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rahzel. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 sierpnia 2025

Rahzel - ROZDZIAŁ 34 - Pożegnania

Cześć, sporo pożegnań w nowym rozdziale "Rahzela", a ja o dziwo nie pożegnałam się jeszcze z tym opowiadaniem. Kolejny rozdział będzie prawdopodobnie ostatnim lub przedostatnim. Pozdrawiam! 

Gdyby jego mimika była bogatsza, zmarszczyłby teraz brwi albo chociaż zamknął na moment oczy w wyrazie szoku, strachu albo poczucia beznadziejności. Wyczuł mężczyznę za sobą, nim ten zdążył cokolwiek powiedzieć. Wiedział, że między jego głową, a lufą pistoletu Cesara Caligari jest kilka centymetrów. Drugi raz przecież nie mogło się to udać.

– Rzuć broń i kopnij ją od siebie.

niedziela, 3 listopada 2024

Rahzel - ROZDZIAŁ 33 - Bomba

Cześć :) Kolejny rozdział "Rahzela". Mam straszny problem z przelaniem tego, co mam w głowie, na strony w wordzie, odwrotnie niż w pracy, gdzie też wgapiam się w monitor. Myślę, że cierpię na nadmiar "komputeryzacji". Dzięki za komentarze, które wciąż czasami zostawiacie pod rozdziałami na obu blogach. To cud :D

Rahzel stanął na nogach w garażu. Bolał go kark. Bolało go wszystko oprócz głowy, ją miał zupełnie pustą przecież, jak sam uznał już dawno temu. Nie było innej możliwości, patrząc na to, co właśnie robił. Tak, nie miało go co boleć w tej pustej łepetynie. Gdyby był sprytniejszy, nie byłoby go tu teraz, nie miałby rąk splamionych krwią, a szyi nie szpeciłaby blizna. Z drugiej strony, gdyby dawno temu, gdy jeszcze miał wolną wolę, podjął mądrzejsze decyzje, nie spotkałby Andre w tych brudnych slamsach. Już sam nie wiedział, postanowił więc poddać się instynktowi, hedonistycznie i narcystycznie uszczęśliwić samego siebie. 

środa, 3 maja 2023

Rahzel - ROZDZIAŁ 32 - Powtórka

 Minęło sporo czasu od ostatniego rozdziału. Nawet nie wiedziałam, że aż tyle. Byłam w szoku, jak zobaczyłam datę ostatniej publikacji. Jeśli ktoś czekał - to bardzo przepraszam za tą pauzę. 


Andre obracał w dłoni nóż, który dostał od Rahzela. To nie był scyzoryk, który przydawał się do wielu rzeczy, zaczynając od otwierania piwa, a kończąc na podcięciu wrednemu sąsiadowi przewodów paliwowych. To był najprawdziwszy nóż myśliwski, z wielkim ząbkowanym i zakrzywionym ostrzem, którym wyrzynało się upolowanej zwierzynie we wnętrzności i odkrajało płaty mięsa. Miał też oczywiście pistolet. Nosił go pod szeroką kurtką, przy lewym ramieniu, jak kazał mu Rahzel. Jego nie chciał dotykać. Z jakiegoś powodu, choć była to bzdura, wydawał mu się obślizgły jak robaki.

niedziela, 8 stycznia 2023

Rahzel - ROZDZIAŁ 31 - Cesare

 Cesare Caligari obudził się z okropnym bólem głowy. Czuł, że całe jego ciało jest pokryte potem. Lepił się do pościeli. Obrzydliwe. Włosy wydawały się sztywne, jakby czymś zlepione. Chciał usiąść, ale przeszkodziło mu w tym ramie leżące na jego brzuchu. Zrzucił je z siebie, nie przejmując się tym, czy obudzi w ten sposób jego właściciela. Popatrzył na śpiącą po jego lewej stronię Evę. Leżała na brzuchu z policzkiem przyklejonym do poduszki. Zmierzwione, pokryte lakierem włosy tworzyły kłęby wokół jej drobnej twarzy. Resztki makijażu spłynęły z jej powiek na policzki. Była naga. Jej piękne ciało przykrywało jedynie satynowe prześcieradło. Cesare patrzył na nią przez dłuższą chwilę. Nawet taka „wczorajsza” dla niego wciąż miała pełno gracji i uroku. Osobie śpiącej po jego drugiej stronie nie poświęcił nawet krótkiego spojrzenia. Nie chciał go widzieć. Nie chciał, żeby tam był.

środa, 2 listopada 2022

Rahzel - ROZDZIAŁ 30 - Freak

Po urodzeniu nie wpisano mu do aktu mu imienia Rahzel. Czarne matki z biednych dzielnic często nadawały dzieciom nietypowe imiona, chcąc je jakoś wyróżnić, uczynić specjalnymi spośród wielu podobnych. Niektóre wyszukiwały wymyślne, fantazyjne imiona filmowych i książkowych bohaterów, inne nadawały dzieciom imiona afrykańskie, które skądś zasłyszały. Ich dzieci miały być dumne z tego, skąd pochodzą. Trudno było im sprecyzować skąd dokładnie. Ludziom z Zachodu Afryka zlewa się w jedną, jednolitą masę bez granic i różnic kulturowych. Jego matka nadała mu zwyczajne imię. Uznała, że tak będzie najlepiej na początek. Tylko jej syn mógł uczynić siebie wyjątkowym.

niedziela, 18 września 2022

Rahzel - ROZDZIAŁ 29 - Puszki

Andre otworzył puszkę z krojonymi pomidorami i pozwolił im spłynąć do garnka, gdzie przygotowywał coś, co miało przypominać spaghetti. Kiedyś nie dowierzał, że ludzie korzystają z gotowych dań w puszkach, jak fasola, którą wystarczyło wrzucić do gara i podgrzać, a jednak teraz mieli w tej swojej szopie niemal zupełnie tylko to, co mogło stać latami. Puszki, makaron, olej. Była jeszcze woda i wywietrzała kawa. Nie wyrzucił puszki, tylko ją odłożył na stół. Jeszcze się przyda. Uczył się na nich strzelania z broni, tak żeby w coś z niej trafić. Szło mu średnio, ale coraz lepiej. Powinien się z tego cieszyć, ale czuł bardziej coś na kształt zmieszania. Teraz nie będzie już miał wymówki.

piątek, 26 sierpnia 2022

Andre - ilustracja

 Flamingi mają za krótką szyję, Andre jakiś nieforemny... grafik ze mnie żaden, ale taka zabawa dobra na relaks po pracy :)



poniedziałek, 8 sierpnia 2022

Rahzel - ROZDZIAŁ 28 - Buda

Patrzył chwilę przez ochronne szkło na gablotę, w której sprzedawca różnego żelastwa trzymał swoje największe skarby. Nie mógł się zdecydować, a miał tak niewiele czasu. Uciekał mu między palcami z każdym oddechem.

– Ten – zadecydował.

sobota, 18 czerwca 2022

Rahzel - ROZDZIAŁ 27 - Fatum

Rahzel spojrzał na swoje odbicie w lustrze. Nie uśmiechnął się. Nawet na zdjęciach do dokumentów nigdy się nie uśmiechał sztucznie. Z początku nienawidził blizny, która przecinała jego szyję. Z czasem po prostu się do niej przyzwyczaił, a potem uznał, że nawet pasuje do jego imagu. Tutaj był przecież wojownikiem. Temu, że jego imię wytatuowane na szyi zostało przekreślone, na pewno można było nadać jakąś symbolikę. Coś tragicznego, ale on sam nie potrafił nic wymyślić. Na jego temat powstały to już miejskie legendy. Niektórzy sądzili, że przybył tutaj, uciekając przed wymiarem sprawiedliwości. Inni utrzymywali, że kiedyś należał do kartelu narkotykowego i przemycał kokainę do Stanów Zjednoczonych, a tutaj w Meksyku ukrywał się przed mafią, która wydała na niego wyrok śmierci z jakiegoś powodu. Niesubordynacji lub interesów na boku. To wszystko były bzdury, ale jakiś pierwiastek prawdy także można w tym znaleźć. Upiął dredy w kok na czubku głowy, ale uznał, że za bardzo przypomina jakiegoś miękkiego muzyka reggae, które śpiewa o wolności, braku przemocy i marihuanie. Rozpuścił je z powrotem. Sięgały mu poniżej łopatek. Kilka z nich przysłoniło jego zielone oczy. Andre mówił, że przez to przypomina mu tygrysa, jakiegoś drapieżnika kryjącego się za gęstwiną dżungli. Tylko jego ślepia jarzą się jasno, a resztę skrywa mrok. W końcu się uśmiechnął do swojego odbicia na myśl o kochanku. Napiął jeszcze mięśnie i uznał, że wygląda odpowiednio groźnie i mrocznie jednocześnie. Właśnie o to chodziło. To było potrzebne, żeby show się podobało. Mógł usłyszeć, jak hala zaczyna zapełniać się już widzami. Andre mu dzisiaj nie towarzyszył, a szkoda, bo przed walką zawsze miał ochotę na seks. Tylko dodawała mu energii, a orgazm sprawiał, że myśli prawie całkowicie opuszczały jego głowę. Myślenie na ringu to najgorsza z rzeczy, jaką można było zrobić. Tu liczył się tylko instynkt. Trzeba było odnaleźć swoje najprymitywniejsze ja. On to potrafił.

środa, 20 kwietnia 2022

Rahzel - ROZDZIAŁ 26 - Klaun

Mógł podzielić swoje życie na trzy etapy. Pierwszy z nich zmarnował. Miał dom, zamożnych, wykształconych rodziców. Chcieli dla niego tego samego, więc ich znienawidził. Kazali mu się starać, a on chciał się bawić. Jest wiele piosenek o tym, że człowiek zrozumie, ile miał, dopiero gdy wszystko straci. Ich autorzy sięgnęli do samego sedna. Mieli rację. Czuł się, jakby po czubek głowy zanurzony go w lodowatych wodach oceanu, a potem przyszedł upał. Na jego wychudzonym, zmęczonym ciele pojawiły się kwiaty. Coś zakwitło również w jego sercu. I znów był chroniony. Teraz był ten trzeci. Rahzel poświęcił dla niego najwięcej. Czuł, że nie odwdzięcza mu się właściwie. Mimo wszystko nie był szczęśliwy tak, jak wtedy w Brazylii, gdy całe dnie spędzał na malowaniu flamingów na ścianach opustoszałych ruder.

niedziela, 13 lutego 2022

Rahzel - ROZDZIAŁ 25 - Sen

 Z trudem i powoli, ale jest. Cofamy się tu trochę w czasie i wchodzimy w ostatni etap opowiadania. Ktoś na pewno umrze. 

Nie miał pojęcia, co ze sobą zrobić. Rozwiązanie było tak naprawdę proste. Powinien iść do ambasady amerykańskiej. Był przecież obywatelem wielkiego mocarstwa, które o swoich obywateli umiało zadbać. Po prostu nie miał siły zrobić niczego konstruktywnego. Może chciał być ukarany. Zasługiwał na karę. Był złym synem. Przynosił rodzicom wstyd. Niczego innego już nie zdążył. Był samolubny, głupi, niemoralny.

niedziela, 26 grudnia 2021

Rahzel - ROZDZIAŁ 24 - Szczęściarz

 Po długich i ciężkich cierpieniach... Wreszcie. I Wesołych Świąt :)

 Dreszcz przeszedł przez całe jego ciało, zostawił po sobie mrowienie w palcach i na języku. Był niemal nagi. Jego mięśnie lśniły w świetle lamp, ciemna skóra była powleczona jakimś mazidłem, które miało sprawić, że będzie jeszcze bardziej cieszył oczy widowni. Tam, gdzie nie szpeciły go tatuaże, robiły to napisy. Był żywym bilbordem. Rozrywką dla gawiedzi. Przedmiotem zakładów. Ale to nie miało znaczenia. Czuł, jak kropla potu spływa po jego czole, zatrzymuje się na brwi, omija ją, by trafić w końcu do oka. Mrugnął. Nie mógł jej wytrzeć. Spojrzał na swoje ściśnięte materiałem dłonie. Jak zwierzęta w cyrku muszą wypełniać polecenia, jeśli chcą dostać ochłap. Żadnych zasad poza zakazem walenia w jaja. Tak długo, aż któryś nie padnie lub się nie podda. Teoretycznie. Druga opcja na pewno nie zostanie wykorzystana przez żadnego z nich. To nie spodobałoby się sponsorom, wszystkim tym drącym mordy ludziom na hali i pijącym piwa przed monitorami komputerów.

– Jamajczyk! – przedstawił go speaker, krzycząc do mikrofonu.

piątek, 22 października 2021

Rahzel - ROZDZIAŁ 23 - Czarodziejka

 Nie masz pojęcia, kim jest osoba siedząca koło ciebie w autobusie. Ma ze sobą sportową torbę, ale czy możesz być pewny, że w środku są tylko spocone ubrania, bo facet wraca z siłowni? A może ma tam broń. Może dziś rano wstał z przeświadczeniem, że to właśnie ten dzień. Że już więcej nie wytrzyma. Dziś zabije wszystkich, pragnął tego od liceum. Codziennie idąc korytarzem, wyobrażał sobie, jak jest jeden z tej dwójki. Którzy zrobili tą masakrę w Columbine. Teraz nawet nie pamięta imion, ale przed oczami ma ich twarze. Obaj byli obaj byli brzydcy, byli nieudacznikami, tak jak on. Ale jednak czuli, że byli ponad tymi wszystkimi małpami w sportowych kurtkach. Postanowili oczyścić swoją ludzką rasę w tych półzwierząt. Może facet siedzący koło ciebie w pociągu, myśli właśnie o tym. Jaką możesz mieć pewność, że tak nie jest?

Rahzel właśnie takie miał myśli, gdy razem z Andre jechali pociągiem. Ich celem było południe, przekroczenie granicy z Meksykiem. Wciąż zmieniali autobusy i pociągi, żeby nie dać się złapać. Wciąż zmęczony, wciąż obolały, jeszcze z niezagojonymi ranami, zasypiał natychmiast po zajęciu miejsca w kolejnym autobusie. Był bezbronny, jak zawsze naiwny. Jego powieki opadały, a potem głowę składał na ramieniu Rahzela, on zaś pozostawał czujny czasami.

czwartek, 16 września 2021

Rahzel - ROZDZIAŁ 22 - Nareszcie

 Hej :) Zaczęła się szkoła, niedługo będzie trzeba wrócić na uniwerek. Koniec wakacji jednym słowem :/ Smuteczek.

Nie zdążył zareagować. Coś błysnęło na drodze i zaraz stracił panowanie nad samochodem. Wyrzuciło go na pobocze, zatrzymał się w ostatnim momencie, inaczej uderzyłby w słup. Jego głowa odbiła się od bocznej szyby, na której została plama krwi. Ktoś wyciągnął go z samochodu i po chwili stał na zewnątrz z lufą pistoletu przytkniętą do głowy. Nie miał pojęcia, co się dzieje. Nie mógł zebrać myśli. Spojrzał na drogę. Rozciągnęli w poprzek łańcuch naszpikowany kolcami, które przebiły mu opony. Sprytnie. Że też dzisiaj musiał jechać sam, bo Andy dostał sraczki od kebaba.

wtorek, 10 sierpnia 2021

Rahzel - ROZDZIAŁ 21 - Don

 Hej :) Jak tam wakacje? Niestety już bliżej końca niż dalej :( 

Rahzel nie dał po sobie poznać zaskoczenia. Jego mina, ponura i zimna, nawet nie drgnęła. Kazał mu się nie odzywać, nie wzbudzać zainteresowania tłumu i iść za nim i tym drugim mężczyzną. Jego Justin nie znał. Był niższy i bardziej krępy od Rahzela, szerszy w barkach. Budził w nim lęk. Kota puścił zaraz po wyjściu z budynku dworca. Nie chciał, żeby mu się coś stało. Gdy tylko zaczepił Rahzela, a po chwili jego zielone, teraz przekrwione ze zmęczenia spojrzenie skupiła się na nim, a potem zaczęło w nim wiercić, wiedział, że wybrał źle. Teraz powinien jechać do domu.

czwartek, 15 lipca 2021

Rahzel - ROZDZIAŁ 20 - Namiętność


Andre ze świecznikiem w dłoni i wściekłością w oczach czekał na decyzję Justina. Ten znieruchomiał na widok mężczyzny, który stanął w drzwiach piwnicy. Widząc jego minę, Andre wiedział w momencie, że to już koniec. Świecznik mógł wrzucić z powrotem do pudła albo walnąć się nim we własną głowę. Sam nie miał żadnych szans.

czwartek, 17 czerwca 2021

Rahzel - ROZDZIAŁ 19 - Świecznik

 

Rano trzasnął się w twarz. Czego on się bał? – zapytał sam siebie. Przecież nie miał nic, na czym by mu zależało. Wszedł do łazienki. Jeszcze wieczorem poprzedniego dnia obawiał się ruszyć o centymetr. Czuwał całą noc, siedząc w kącie. Zasnął dopiero nad ranem. Teraz wreszcie odważył się wejść do łazienki, mimo że pęcherz dawał mu znać o przepełnieniu od kilku godzin. Wysikał się, a potem napił wody z kranu nad umywalką. Zdziwił się, bo nigdy nie widział, żeby ktoś w domu miał ten system reagujący na ruch z automatycznie lejącą się wodą.

niedziela, 16 maja 2021

Rahzel - ROZDZIAŁ 18 - Krewetki

 Siema :) Ręka po szczepieniu bolała mnie dwa dni, ale czułam się lepiej, niż się spodziewałam. Żeby pandemia się wreszcie skończyła. W nowym "Rahzelu" wracamy do wydarzeń z początku opowiadania, czyli po wyjściu zielonokiej bestii z więzenia. Pojawia się nowy bohater :) Pozdrawiam!

Obecnie

Zamknęli go w piwnicy, ale nie skrępowali. Dali mu wiadro, a raz dziennie przez poziomą szczelinę z klapką w drzwiach zamkniętych na kilka zamków i zasuw rzucali mu butelkę wody mineralnej i jedzenie – byle co kupowane na wynos, raz kanapkę, następnego dnia pizzę, zależenie od tego, gdzie przebywający w willi gangsterzy zamawiali dla siebie posiłki. Sterta śmieci rosła w jednym kącie, a wiadro zapełniało się w drugim. Andre siedział zaś w trzecim z nich, po przeciwenej stronie piwnicy, jak najbardziej oddalony. Oczywiście posprawdzał wąskie okna, ale te miały grube kraty. Nie miał szans na ucieczkę. Na szczęście z sufitu smętnie zwisała na kablu pojedyncza żarówka, a włącznik był w piwnicy. Już dawno by zwariował, gdyby był skazany na przebywanie w ciemnościach. I tak był tego bliski.

środa, 28 kwietnia 2021

Rahzel - ROZDZIAŁ 17 - Cisza

Nowy rozdział "Rahzela". Od teraz powinno być szybciej. Nad "Klątwą krwi" muszę się bardziej zastanowić, żeby jakoś łatwo to opowiadanie upakować i nie rozwlekać go za bardzo. Skupiam się na "Rahzelu" i "EROS/SORE" z drugiego bloga. Pozdrawiam!

W normalnym życiu przeciętnego człowieka dużo czasu zajmują takie zajęcia jak zakupy, gotowanie, mycie garów, pranie, czy sprzątanie. I oczywiście praca. Rahzel i Andre teraz tego ostatniego nie mieli, a na wcześniej wymienionych czynnościach się nie znali. Brakowało im praktyki w tym, co dla większości ludzi było codziennością, nad którą zbytnio się nie zastanawiali.

niedziela, 4 kwietnia 2021

Rahzel - ROZDZIAŁ 16 - Ściany

 Mam nadzieję, że wszystko u was dobrze i miło spędzacie Święta :) Mnie pandemia już wykańcza psychicznie. Robota na zdalnym to jest jakaś tortura. I za kawę trzeba sobie samemu płacić. Pozdrawiam!

To było czarne osiedle. Nie pasował tu. Wiedział o tym, gdy mijał kolejne, bardzo podobne do siebie domy i ich właścicieli siedzących na plastikowych krzesłach, grzebiących pod maskami kilkunastoletnich samochodów lub plotkujących przez płoty. Teraz stał tu, przed jednym z tych małych domków, ściskał w dłoni skrawek zmiętej kartki i zastanawiał się, czy nie popełnił największego błędu w swoim życiu. Nie było płotu, za chodnikiem zaczynał się łaciaty trawnik. W kilku miejscach widać było żółte plamy wyschniętej trawy. Nie mógł się zdecydować. Inaczej. Chciał, ale się bał.

– Hej! – Usłyszał z boku. Przed sąsiedni dom wyszedł mężczyzna. – To chyba dla ciebie.