czwartek, 7 stycznia 2021

Rahzel - ROZDZIAŁ 14 - Dom

Szczęśliwego Nowego Roku! I zdrowia!

Byli w hotelu. Sufitowe neony, których nie dało się wyłączyć na noc, sprawiały, że wszystko wydawało się różowe – ludzka skóra, pościel i ściana. To na nią patrzył Andre, leżąc zwinięty na boku na wąskim łóżka. Za plecami miał Rahzela, który też nie spał. On jednak leżał na plecach, oddychał miarowo i spokojnie. Po prostu jeszcze nie chciało mu się spać. Ale mógłby.

Przestań – powiedział nagle.

Co przestań? – spytał cicho Andre.

Przestań ciągle odtwarzać to w głowie. To niczego nie zmieni.

Łatwo powiedzieć.

poniedziałek, 28 grudnia 2020

Klątwa krwi - ROZDZIAŁ 13 - A ty?

Zając nie miał pojęcia, co powinien zrobić, więc tylko stał i patrzył. Drugi wojownik otworzył kratę celi i wszedł do środka, trzymając w ręce nóż. Ten z długimi, zagiętymi zębami do wyszarpywania flaków. Zez wciąż siedział z jedną dłonią przypiętą do kamiennej ściany. Nie miał za to maski na twarzy, dlatego Zając mógł dojrzeć jego minę. O dziwo w oczach tego krwiożerczego szaleńca i marzyciela dojrzał mieszaninę wściekłości i strachu.

poniedziałek, 7 grudnia 2020

Rahzel - ROZDZIAŁ 13 - Nobel

Andre przeczesał palcami przepocone włosy. Od jakiejś godziny stał w wąskiej uliczce, właściwie szczelinie między dwoma budynkami faweli i czekał sam już nie wiedział na co. Odwrócił się i spojrzał za siebie. Może na to, aż Rahzel skończy opróżniać pęcherz.

Co? – spytał Mulat, gdy zauważył jego wzrok. Zapiął z powrotem rozporek. W ogóle nie miał wstydu. – Chyba nie na mnie powinieneś się teraz gapić?

wtorek, 1 grudnia 2020

Klątwa krwi - ROZDZIAŁ 12 - Bzdura

Stał pod dachem krużganka razem ze swym wujem, Morinem, i lampartem, który powoli przestawał budzić uśmiech na twarzach dzieci i kobiet, a zaczął lęk. Codziennie wydawał się większy, jego mięśnie poruszały się pod skórą, gdy szedł zupełnie bezgłośnie, nieważne, czy stąpał po ziemi czy po bruku. Gdy dyszał zmęczony po gonieniu zamkowego szczura, odsłaniał kły – doskonale białe i ostre. Zawsze wiernie podążał za Zetharem, siedział więc teraz przy jego nogach i patrzył tam, gdzie on, na zamkowy plac.

piątek, 13 listopada 2020

Rahzel - ROZDZIAŁ 12 - Paf!

Było mu dobrze. Przespał te kilka godzin, które zostały im z nocy. To więcej niż udało mu się przemęczyć naraz dzięki proszkom w parodii snu. Siedział teraz pod ścianą i rozkoszował się porannym słońcem Rio de Janeiro. Mięśnie jego brzucha wciąż były spięte, jakby ćwiczył przez kilka godzin. Nie mógł sobie znaleźć miejsca, z jakiegoś powodu wciąż się wiercił.

poniedziałek, 2 listopada 2020

Klątwa krwi - ROZDZIAŁ 11 - Przebudzony

Obudziła go cisza.

Nie słyszał pokrzykiwań przekupek i pałacowych praczek. Ujadania myśliwskich psów zarządcy zamku, ani przeklinania strażników. Nawet kury nie gdakały. Cisza, martwi cisza. Taka nieznośna.

Podniósł się z łoża. Był zziębnięty, zły, niewyspany. Dokuczała mu rana i pulsujący łeb. Nim sięgnął do kielicha, którego nie opróżnił wczoraj przed snem do końca, rozejrzał się po komnacie. Kocię siedziało na parapecie i wyglądało przez okno. Jednak w jego wzroku nie było ciekawości, a lęk i uległość. Nie strzygło uszami, chcą wyłapać jak najwięcej i jak najwięcej się nauczyć.

piątek, 16 października 2020

Rahzel - ROZDZIAŁ 11 - Psy

 Yay! Wyszedł szósty tom "Złamanych skrzydeł" Yonedu Kou! Jest na co marnować wypłatę :D 

Życzę Wam zdrowia, sama ostatnio byłam na badaniach na COVID, ale naszczęście negatywne wyniki :) Pozdrawiam!


Był sam w niemal pustym mieszkaniu. Zostało tu tylko kilka pudeł wypełnionych klamotami, parę garnków i na szczęście wersalka w salonie z czarnej skóry. Mógł posprzątać, zrobić zakupy, ugotować coś. Nie zrobił nic. Najpierw tylko chodził od ściany do ściany, zastanawiając się, co dzieje się z Rahzelem i czemu tak długo nie wraca, czy w ogóle wróci. Nic go w końcu z nim nie łączyło. Rahzel z jakiegoś powodu mu pomógł, ale do niczego go to nie obligowało. Spotkał się z czymś, czego nie znał, więc go to zainteresowało. Całe życie przebywał wśród brutalnych idiotów, znających tylko przemoc wobec mężczyzn, wobec kobiet i wobec dzieci. Nie musi wcale wracać.