Morin uciskał swój bok, spomiędzy jego palców sączyła się krew, ale uśmiech nie schodził z jego w połowie sparaliżowanych ust. Rozluźnił uścisk drugiej dłoni i odcięty łeb tego wieprza, który zarządzał z rozkazu Tyrów ich ziemią, potoczył się po bruku rynku. To na nim starli się wojownicy obu nacji, którzy byli jeszcze w stanie ustać na własnych nogach, zmęczeni, brudni i ranni. Tyrowi woleli umrzeć niż się poddać, to leżało w ich naturze. Prawda była jednak taka, że nie mieli szans z rozwścieczonym tłumem, którzy wreszcie obudził się ze zbyt długiego snu dzięki sile Zethara. Przewaga liczebna była zbyt duża. W końcu zostali zagonieni tutaj.
niedziela, 14 marca 2021
środa, 17 lutego 2021
Rahzel - ROZDZIAŁ 15 - Idiota
Czuł się jak dziecko. Nastolatek, który niedługo ma wejść w dorosłe życie, ale nie ma pojęcia jak. Jakby miał siedemnaście lat i trafił do nowej rodziny zastępczej, do obcych ludzi, którzy czegoś od niego chcieli, czegoś się spodziewali, ale nie mówili niczego głośno, a on miał się domyślić.
niedziela, 7 lutego 2021
Klątwa krwi - ROZDZIAŁ 14 - Ten, który pamiętał twoje imię
Pisząc ten rozdział, słuchałam głównie Jelonka. Może dlatego wyszedł mi taki filozoficzny i nawet się nie mordowali :) "Akka"
Aon różnił się od większości wojowników z głównej twierdzy Tyrów. Może dała o sobie znać jakaś stara krew z innych stron, która niegdyś zmieszała się z czystą purpurą jego rodu. Jego cera była ciemniejsza, twarz węższa, w tym nos i oczy, a czarne jak węgiel włosy zupełnie matowe, sztywne i proste. Zaplatał je w warkocz, którzy sięgał mu za łopatki. Nie szpecił swojego silnego ciała kolczykami ani tatuażami. Traktował je zupełnie inaczej niż Zethar. Jedna rzecz jednak ich łączyła. Obaj mieli srebrne implanty w miejscu kłów. Trudno było je dojrzeć, jeśli posiadacz się nie uśmiechał. Zethar robił to zaskakująco często, ale zwykle tylko jemu było wtedy do śmiechu. To był szyderczy śmiech. Mimika Aona była bardziej powściągliwa, mimo znacznie przyjemniejszego usposobienia. Wciąż jednak należał do tych bardziej tajemniczych typów, którzy zawsze piją najmniej od kamratów, by nie stracić trzeźwości umysłu.
czwartek, 7 stycznia 2021
Rahzel - ROZDZIAŁ 14 - Dom
Szczęśliwego Nowego Roku! I zdrowia!
Byli w hotelu. Sufitowe neony, których nie dało się wyłączyć na noc, sprawiały, że wszystko wydawało się różowe – ludzka skóra, pościel i ściana. To na nią patrzył Andre, leżąc zwinięty na boku na wąskim łóżka. Za plecami miał Rahzela, który też nie spał. On jednak leżał na plecach, oddychał miarowo i spokojnie. Po prostu jeszcze nie chciało mu się spać. Ale mógłby.
– Przestań – powiedział nagle.
– Co przestań? – spytał cicho Andre.
– Przestań ciągle odtwarzać to w głowie. To niczego nie zmieni.
– Łatwo powiedzieć.
poniedziałek, 28 grudnia 2020
Klątwa krwi - ROZDZIAŁ 13 - A ty?
Zając nie miał pojęcia, co powinien zrobić, więc tylko stał i patrzył. Drugi wojownik otworzył kratę celi i wszedł do środka, trzymając w ręce nóż. Ten z długimi, zagiętymi zębami do wyszarpywania flaków. Zez wciąż siedział z jedną dłonią przypiętą do kamiennej ściany. Nie miał za to maski na twarzy, dlatego Zając mógł dojrzeć jego minę. O dziwo w oczach tego krwiożerczego szaleńca i marzyciela dojrzał mieszaninę wściekłości i strachu.
poniedziałek, 7 grudnia 2020
Rahzel - ROZDZIAŁ 13 - Nobel
Andre przeczesał palcami przepocone włosy. Od jakiejś godziny stał w wąskiej uliczce, właściwie szczelinie między dwoma budynkami faweli i czekał sam już nie wiedział na co. Odwrócił się i spojrzał za siebie. Może na to, aż Rahzel skończy opróżniać pęcherz.
– Co? – spytał Mulat, gdy zauważył jego wzrok. Zapiął z powrotem rozporek. W ogóle nie miał wstydu. – Chyba nie na mnie powinieneś się teraz gapić?
wtorek, 1 grudnia 2020
Klątwa krwi - ROZDZIAŁ 12 - Bzdura
Stał pod dachem krużganka razem ze swym wujem, Morinem, i lampartem, który powoli przestawał budzić uśmiech na twarzach dzieci i kobiet, a zaczął lęk. Codziennie wydawał się większy, jego mięśnie poruszały się pod skórą, gdy szedł zupełnie bezgłośnie, nieważne, czy stąpał po ziemi czy po bruku. Gdy dyszał zmęczony po gonieniu zamkowego szczura, odsłaniał kły – doskonale białe i ostre. Zawsze wiernie podążał za Zetharem, siedział więc teraz przy jego nogach i patrzył tam, gdzie on, na zamkowy plac.